
Archiwalne zdjęcie z zakończenia roku szkolnego w kwietniu. Poszłyśmy na lody, ha!
PS Się wali, się wali. Trzymać kciuki za mój rozpadający się związek, ech...

Nie doszukiwać się w tym zdjęciu drugiego dna czy innych podtekstów. Lód jak lód. Zdjęcie również archiwalne aczkolwiek już wcześniej chciałam je tu zamieścić.
A w ogóle to dziwny sen miałam. Dużo dziwnych rzeczy w nim było, aż za dużo.
W każdym razie niedługo pojawią się troszkę inne zdjęcia ponieważ zrobiłam kilka nowych, tylko ta osoba musi wyrazić na to zgodę, ale ja już ją ładnie poproszę, hehe.

Sezon na truskawki ledwie się rozpoczął a ja już mam ich dość. W każdym razie już kończę bo idę się napić... koktajlu truskawkowego. Cześć.
I znów nowa fotka. Jakoś tak dzisiaj mi się nudzi. Czekam do dwudziestej zero zero, kiedy pójdę do Kaśki na
grilla goryla. Pewnie i tam probię jakieś fotki, ale nie wiem czy je tutaj wrzucę. Pewnie nie bo wyjdą kiepsko jakościowo a laski będą się na mnie drzeć, że jakieś ich kretyńskie zdjęcia wrzucam. Zresztą... Się zobaczy.
Tak! Właśnie do Ciebie mówię! Zdecyduj się, bejbe. To jakby moje słowa z ust Różki, która widnieje na zdjęciu i dzisiaj to omal mało mnie nie zabiła jak po skończonych odwiedzinach u jej siostry niechcący trzasnęłam drzwiami. Wariatka, przez sen gada, wiecie?

W te gorące dni (koszmarnie gorące dni!) na ukojenie zeschniętego gardła nadaje się tylko i wyłącznie Coca Cola z lodem. Ewentualnie jakiś Sprite czy inne coś, co zjada nas od środka.
Po prostu...
Zawsze Coca Cola (koniecznie z lodem!). A tak na marginesie to jest
pięćdziesiąta już notka na moim fotologu.

Pamiętacie Monikę? Zdjęcie wygrzebane z archiwów. I z tego co pamiętam zrobione właściwie przypadkowo podczas pisania SMSa. A wygląda jakby myślała, nie? W ogóle to szukam nowych twarzy i inspiracji do robienia zdjęć.

I kolejne archiwalne zdjęcie. Ostatnio zaczęłam je po raz kolejny przeglądać i doszłam do wniosku, że niektóre nadają się nawet do tego, żeby je publicznie wszystkim pokazać.
Na zdjęciu jak wszyscy wiemy - Róża (siostra Izy - tak gwoli formalności), ze starej sesji. Chyba trzeba wybrać się z kimś w plener. Kto się nie boi obiektywu?

Ostatnio coś wzięło mnie na robienie sobie koktajli. Ten jest z bananów, brzoskwiń i jagód. Trochę dziwne połączenie (brzoskwinia - jagoda), ale i tak było pycha.
A w ogóle to zmiana layouta. Może nie jest tak fajny jak poprzedni, ale już nie mogłam na niego patrzeć.

Ostatnio coraz częściej mam ze sobą aparat. Choć jest duży i trochę nieporęczny (chyba jeden z minusów lustrzanek...), to jednak wciskam go na chama do torebki i idę.
Zdjęcie zrobione podczas drogi do dziadka, na Pilczyce. Oczywiście szłam na skróty, bo ja zawsze tak. Byle szybciej, byle za chwilę mieć już to z głowy.

Bo miłość to najdłuższa i najcięższa droga w życiu. I tyle powiem na temat tego zdjęcia, które przedstawia błękitne serce (jakby ktoś nie dostrzegł). A... I jeszcze mogę dodać, że wytrwanie w miłości jest tak trudne jak naszkicowanie w powietrzu lampką na tyle dokładnie, żeby serce było symetryczne. Tak jakoś.

Nadrabiam zaległości literackie. Chodzę grzecznie do biblioteki i pożyczam jakieś książki. Ostatnio przeczytałam jakiś beznadziejny romans...
Róże i ciernie się zwał i należał do grona tych banalnych - banalnych. Bleee...

Zdjęcie z niżej wspominanej książkowej sesji.
Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał - Anna Gavalda. Książka świetna, naprawdę polecam.

Wiem, że to zdjęcia przepalone, ale kiedyś w końcu powinnam się pochwalić swoim pieskiem (a raczej suczką). Stworzenie to wierci się niesamowicie dlatego ciężko zrobić jej jakiekolwiek zdjęcie. Proszę o wyrozumiałość.

Kolejne zdjęcie z lalkowej serii. Nie wiem dlaczego, ale lubię fotografować te lalki. One mają w sobie jakiś urok, są tak niby idealne. Fajne po prostu i już.