
Wczorajszy spacer był zimny choć przyjemny. Takie zdjęcie, dokumentalne, można powiedzieć. Nic specjalnego.

Ludzie przyjeżdżają i zakładają na ten mostek kłódki ze swoimi imionami oraz imionami swojej miłości, żeby zakłuć w miłosne kajdany swojego partnera aż po krańce dni. Ciekawe kiedy ten mostek, pod wpływem kłódek się zawali, hehe.

We Wrocławiu często są postawiane na ładnych stojaczkach różne fotografie. Turyści i miejscowi często zatrzymują się przed nimi aby obejrzeć, czasami coś poczytać.

Kolejne zdjęcie z karpaczowego wyjazdu. Tym razem wieżyczka ze Świątyni Wang.

Przyjemnie było, choć włażenie pod górkę żołnierskim tempem już trochę mniej. W ogóle to zauważyłam, że od bardzo dawna żadnych widoczków nie było. W takim razie proszę bardzo.

Będąc w Dębkach zwiedziliśmy port we Władysławowie, gdzie pokłóciłam się z Michałem, gdzie zjedliśmy lody i grzecznie trzymaliśmy się za rączki oraz omal nie umarłam ze strachu wchodząc na wieżę w tejże miejscowości. Krótko mówiąc - pobyt pełen wrażeń.

Zdjęcie wykonane moim telefonem. Aż się zdziwiłam, że nawet nieźle wygląda. Z reguły moje zdjęcia wykonane starym, dobrym Sony Ericssonem K800i. Niby
Cyber-shot i te sprawy, ale nie ma to jak normalny aparat, nawet średniej klasy. W każdym razie jeszcze nie zdążyłam od ukochanego przegrać zdjęć znad morza. Wypada to zrobić w najbliższej przyszłości.

W lecie, na wrocławskim rynku jest znacznie więcej ludzi niż w inne pory roku. Zakochane pary, rozpiszczane dzieci, emeryci, renciści, turyści, Polacy, obcokrajowcy... Na rynku mnóstwo atrakcji - pan z wężem i ogromnymi bańkami mydlanymi.

Budzą mnie dźwięki wiertarki, hałasujące koparki i walące w ścianę młotki. Nie ma to jak mieszkać na osiedlu i obserwować jak inni się wprowadzają. A wszystko to z przymusu bo ciężko nie słyszeć tego wszystkiego.
A zdjęć z Konina i Lichenia wciąż nie mam na swoim komputerze. Dzisiaj trzeba będzie je jakoś wysępić, koniecznie.

Ktoś na
bardzo profesjonalnym serwisie z pracami powiedział, że to zdjęcie nie ma walorów artystycznych. Trzeba wyższej matematyki, żeby zrozumieć przekaz i widzieć to, czego nie widzą inni, więc jeśli nie czaisz to spadaj, a jeśli nie czaisz, ale Ci się podoba to zostać, ha! Nie bierzcie sobie oczywiście tego wszystkiego do serca, i tak Was kocham.
Kolejne zdjęcie robione na balkonie lubego, Sigmą oczywiście, no bo czym innym? Takiego zbliżenia innym obiektywem raczej bym nie wykonała. Dzisiaj, jeśli pogoda pozwoli, zabawy z Sigmą będzie ciąg dalszy. Oby było ładnie.
<<