
Kolejne zdjęcie z moim ośnieżonym psem. Uważam, że ta fotka jest całkiem śmieszna biorąc pod uwagę, że mój pies (czy raczej sunia, hehe) tak naprawdę jest dość długa (może nie jak jamnik, ale do króciaków nie należy) a tu wyszła jakby ktoś ją w połowię obciął i doczepił łapki.

Taki mały, kudłaty stwór, którego ciężko uchwycić w kadrze - zwłaszcza zimą, gdy wokół tyle atrakcji.

Zainspirowane przez żarełko i kuchnię zdjęcia są od dłuższego czasu na topie, więc postanowiłam sama ruszyć swoimi artystycznymi komórkami i wymyśliłam coś takiego. To pierwsze zdjęcie z krótkiej serii.

Tu nie potrzeba żadnych komentarzy :*
<<